Dlaczego powstało Mangose
Punkt wyjścia był bardzo zwyczajny. Przez długi czas trafialiśmy na te same dwa typy narzędzi: albo coś było miłe i lekkie, ale kończyło się dokładnie wtedy, gdy praca robiła się trochę bardziej złożona, albo było potężne, tylko że korzystanie z tego samo w sobie stawało się robotą.
Zamiast pomagać złapać rytm, wiele aplikacji dokładało kolejne warstwy: ustawienia, moduły, widoki, które dobrze wyglądają na stronie produktu, ale w codziennym użyciu szybko zaczynają męczyć.
Mangose powstało z potrzeby zrobienia czegoś spokojniejszego. Narzędzia, które daje porządek i elastyczność, ale nie robi z organizacji pracy osobnego hobby.
Kim jesteśmy
Jesteśmy małym zespołem i to w sumie dobrze. Dzięki temu łatwiej nam budować produkt blisko prawdziwego użycia, a nie pod prezentacje, roadmapy na pokaz i modne hasła o produktywności.
Za Mangose stoi Magda. Przez lata szukała narzędzia, które daje więcej niż sama lista zadań, ale nie ciągnie za sobą ciężaru dużych systemów. W pewnym momencie wyszło na to, że najprościej będzie po prostu zrobić je samemu.
Dlatego Mangose rozwija się wokół rzeczy, z których naprawdę korzysta się na co dzień: zadań, notatek, widoków, współpracy i workflow. Bez nadęcia, za to z myślą o tym, żeby całość była po prostu przyjemna w użyciu.
Gdzie widzimy miejsce dla Mangose
Nie próbujemy być ani najprostszą aplikacją na rynku, ani wielką platformą do wszystkiego. Najbliżej nam do środka.
Chcemy, żeby dało się zacząć szybko, ale żeby to narzędzie nie kończyło się po pierwszym większym projekcie. I jednocześnie nie chcemy budować produktu, w którym każda zmiana oznacza kopanie się przez kolejne warstwy konfiguracji.
Jeśli ktoś chce po prostu ogarniać pracę sam albo z zespołem i nie walczyć przy okazji z samym narzędziem, to właśnie tu widzimy miejsce dla Mangose.
Europejski produkt, świadome podejście
Mangose powstaje w Europie i nie traktujemy tego jako ozdobnika. To wpływa na to, jak myślimy o prywatności, komunikacji i odpowiedzialności za produkt.
Nie chodzi o wielkie deklaracje. Bardziej o prostą zasadę: jeśli robimy narzędzie do pracy, to powinno być zrozumiałe, uczciwie opisane i budzić zaufanie nie tylko na stronie, ale też w praktyce.
Chcemy robić technologię, która naprawdę się przydaje. Jeśli przy okazji da się pokazać, że europejski produkt może być sensowną alternatywą, to tym lepiej.